Za oknem jesień, a ja wspominam ciepłe dni na Teneryfie.
Dzisiaj pierwszy post z tej prześlicznej wyspy :)
Muszę podkreślić, że na wakacjach stawiam na wygodę oraz
funkcjonalność. Najczęściej noszę płaskie sandały, które idealnie sprawdzają
się przy zwiedzaniu.
Zdjęć przywiozłam mnóstwo, ale w większości liczą się widoki
i miejsca w których byłam niż moja osoba :) Postaram się krótko opisać te miejsca.
Dzień 1
Zmęczeni po ponad 5-cio godzinnym locie dotarliśmy na
miejsce. Ten dzień uważam za organizacyjny. Zapoznawaliśmy się z hotelem, miejscowością w
której mieszkaliśmy Playa de Las Americas, oraz wypożyczyliśmy auto, którym najlepiej
poruszać się po wyspie - jest to najtańsza i najlepsza opcja zwiedzania.
Widoki z pokoju hotelowego
Wieczorny spacer po plaży
Dzień 2 - Pierwszy dzień naszego zwiedzania.
Najpierw pojechaliśmy drogą przez wulkan Teide w stronę La
Orotavy. Wulkan ma 3718 m
n.p.m. wysokości i jest wciąż aktywny. Droga dość wąska i stroma lecz widoki są
przepiękne oraz jest dużo punktów widokowych, na których można się zatrzymać i
podziwiać uroki tego miejsca.
Na tych zdjęciach widać występujące wahania temperatury.
La Orotava to zabytkowa miejscowość, która słynie ze starych
domów, wielu stromych uliczek oraz z tradycyjnych drewnianych balkonów.
Z La Orotavy udaliśmy się do Puerto de la Cruz, a dokładniej
do Loro Parque, czyli popularnego na tej wyspie ZOO. Jak na to miejsce
przystało można tam spotkać wiele różnych gatunków zwierząt i roślin. Największymi atrakcjami są pokazy orek, delfinów czy fok, my akurat załapaliśmy
się na orki i foki. Polecam, fajna atrakcja oraz super zabawa :)
Wieczorem obowiązkowo spacer po mieście :)
Będą jeszcze dwa lub trzy posty z tej wyspy. Postaram się
Was nie zanudzać moimi wakacjami, dlatego posty z Teneryfy będą przeplatane codziennością.
Gdyby ktoś miał jakiekolwiek pytania odnoście wakacji na Teneryfie
to służę pomocą.
Cmok :)